Sytuacja z dnia dzisiejszego, która miała miejsce między kobietą i mężczyzną. On się obraził, a ona nie rozumie dlaczego.
Wymiana zdań:
Ona: O co ci chodzi?
On: O nic.
Ona: Przecież widzę, że jesteś obrażony, ale nie rozumiem na co.
On odbąkną tylko i siedzi odwrócony tyłem.
Ona: Jest piękna pogoda, spędźmy ten dzień razem
On odburknął: Może...
Ona: Dlaczego może?
On: Nie wiem. Nie chce mi się.
Ona: O co Ci chodzi? Dlaczego jesteś sfochany?
On: Cicho cicho.
Ona się rozpłakała i mówi: Jesteśmy ze sobą szmat czasu. Znam Cię na wylot.
Jak mówisz 'ciii', odwracasz się tyłem i nie patrzysz mi w oczy, to coś jest
nie tak. Co się takiego stało, że masz focha?
On: To ty marudzisz. Narzekasz na mnie.
Ona: Na co? Przecież nic dziś nie marudzę i nie powiedziałam nic złego. Chcę spędzić miło dzień, a jak na
razie ryczę z bezsilności bo nie rozumiem o co łazi.
On: Fochnąć się nie można?
Ona: Ale... Przecież trzeba mieć powód. Ja nic nie zrobiłam.
On: Ale mi się gadać nie chcę.
Ona: Chcesz mi powiedzieć, że ja płacze i próbuję ogarnąć, co źle zrobiłam
tylko dlatego, że ty bez powodu postanowiłeś się fochnąć?
On: Ciii.
Ona dalej płacze.
On: Czego ryczysz?
Ona: Bo nic nie rozumiem. Miał być
miły dzień, a ja ryczę bo ty masz ochotę się fochnąć. Serio?
On: Nie można. Daj mi spokój
Ona: Proszę bardzo.
Po krótkiej chwili.
On: No co jeszcze mi powiesz? Jaki jestem?
Ona: Nic na ciebie nie mówię. Poza tym chciałeś spokoju.
I kto tu jest dziwny? Ona czy on?
Ta rozmowa udowadnia mi, że faceci nie potrafią przyznać się do winy.
Kobieta próbuje zrozumieć, co jest nie tak, bo on się nie odzywa, ale ona nie
zrobiła nic, co mogłoby spowodować takie zachowanie, a może powiedziała coś?
Facet próbuje wszystko ustawić tak, że on jest czysty jak łza.
Często
zarzuca się nam kobietom, że mamy focha, bo pewnie okres, bo humor nie ten, niezaspokojona, zmęczona, a
wszystko przez hormony. To kobieta nie potrafi wytłumaczyć o co jej chodzi.
Fakt, jesteśmy skomplikowane i czasem trudno jest nam zrozumieć o co w ogóle nam
samym chodzi, ale faceci to równanie matematycznie nie do rozwiązania. Czasem
masz wrażenie, że grasz w ping ponga ze ścianą. Ty gadasz, a to się odbija i
nie dociera. Chociaż czasem hormony nam buzują, to przynajmniej potrafimy wyrazić emocje. A facet? Milczenie jest złotem, ale w tym przypadku tylko nic niewartym metalem pomalowanym złotą farbą.
Foch
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz