Wczoraj mój mózg prawie eksplodował. Zbyt dużo informacji, które mnie zasmuciły, zirytowały, a w zasadzie wkur... W efekcie mam za sobą beznadziejną noc z koszmarem w roli głównej.
Zastanawiam się czasem, czy tylko ja tak mam, że potrafię wymusić przerwanie snu, a innym razem nawet jak się obudzę, to udaje mi się do niego wrócić. Zwykle wracam do tych przyjemnych, ale dziś było zupełnie inaczej, budziłam się, potem zasypiałam i całą noc ten sam koszmar pt.: koniec świat. Dlaczego koniec świata? A jak inaczej nazwać sytuację, w której cały świat traci dostęp do prądu, wody i co najważniejsze powietrza? Mam bujną wyobraźnię, ale to już było 'senne przegięcie'. Chociaż na dworze nie ma czym oddychać, w moim śnie domy, budynki, pociągi są azylem. Jadę więc pociągiem do ukochanego na drugi koniec Polski i w chwili, w której zaraz wszystko zostanie odcięte na dwa lata, udaję się na uczelnię, żeby załatwić ważną sprawę, a jego wysyłam do sklepu po dwuletnie zapasy. Bardzo logiczne, nie? Śpiąc stwierdzam, ej spokojnie to tylko sen, obudź się i wszystko będzie spoko. Budzę się, żyję, oddycham, on śpi, to i ja idę, a tu co znowu to samo. Zaczynam więc obmyślać plan,jak nie zbzikować przez dwa lata siedząc w mieszkaniu bez dostępu do prądu, wody... Dopiero jak wstałam wpadłam na genialny pomysł, czego nie zamieszkać w sklepie? Rozwiązanie znalazłam, ale ten koszmar zepsuł mi poranek, który jest jeszcze gorszy po tym jak otworzyłam komputer...
Kilkanaście maili i żaden konkretny, a do tego wszędzie zdjęcia pięknej aktorki, której śmierć jest dla mnie czymś tak przykrym, że aż nie umiem tego zrozumieć. Codziennie na Świecie umierają kobiety w podobnym wieku, mają 30-40 lat, zostawiają rodziny i nie przeżywamy tego w taki sposób. Jednak, gdy kojarzymy osobę ze zdjęć, filmów z okresu dzieciństwa, mamy ochotę ryczeć. Jak to w ogóle jest możliwe, że ludzie, którzy chcą żyć, mają dla kogo, tak szybko umierają? Denerwują mnie wszechobecne znicze i teksty: Bóg tak chciał. Z całą pewnością wynika to z mojego podejścia do kwestii wiary. Uważam, że każdy ma prawo do wolności wyznania i nie można nikomu nic narzucać i chociaż toleruję i cenię wszystkich wierzących,to na słowa: Bóg tak chciał, aż cała drżę. No bo niby dlaczego ten w teorii miłosierny Bóg pozwala na takie rzeczy, dlaczego świat jest zły, a ludzie niczym mordercy czekają na porażkę innych? Bo wolna wola - to wytłumaczenie wszystkich tych, którzy próbują usprawiedliwić zło tego świata. Dla mnie to jest wygodnictwo - lepiej jest stwierdzić, mamy wolną wolę i to my decydujemy, jak żyć, niż po prostu przyznać, że świat jest pełen okrucieństwa i nie mogło go stworzyć wyższe dobro.
Dziś, a w zasadzie już wczoraj, mój poranek zepsuł też pewien wywiad, ale o tym jutro, bo za dużo tego zła, jak na jeden dzień. Liczę na to, że słońce, które przebija się przez żaluzje, chociaż trochę poprawi mój humor.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz